Poniżej “Jingle Bell” po tajwańsku.
Wersja mandaryńska to “Ding-Ding-Dang”, która oznacza dźwięk dzwonka. Plik muzyczny do ściągnięcia TUTAJ.
o TAJWANIE
sobota, 19 Grudzień, 2009
1 Kultura, Lekkostrawnie Dodaj komentarz
Poniżej “Jingle Bell” po tajwańsku.
Wersja mandaryńska to “Ding-Ding-Dang”, która oznacza dźwięk dzwonka. Plik muzyczny do ściągnięcia TUTAJ.
sobota, 26 Lipiec, 2008
Dzieła polskiej kinematografii rzadko trafiają na Tajwan. Tajwańczycy niewiele wiedzą o polskiej kulturze. Jedynie nazwiska wielkich polskiego kina jak Wajda, Kieślowski, Polański są rozpoznawane na wyspie. W tym roku na wyspie pojawiły się a dwa filmy. Są to “Sztuczki” Andrzeja Jakimowskiego i “Katyń” Andrzeja Wajdy.
Film “Sztuczki” trafił na Tajwan w tym roku, za sprawą Taipei Film Festiwal. “Sztuczki”to współczesny dramat obyczajowy przesycony dawką inteligentnego humoru, opowiadający o “samochodach, kobietach i miłości” Tajpei Film Festiwal Jest corocznym pokazem filmów tajwańskich i zagranicznych, organizowanych przez miasto Taipei. Służy ono promocji młodych artystów oraz filmów z poza głównego nurtu przemysłu filmowego. W tym roku o główną nagrodę (1 milion tajwańskich dolarów czyli około 71 tys. PLN) oprócz “Sztuczek” rywalizowało jedenaście innych filmów, m. in. z Francji, Holandii i Izraela. W kategorii filmów studenckich o nagrodę Złotego Lwa ubiegały się trzy polskie etiudy studenckie “Kawałek Nieba” Jakuba Czekaja, “Kilka prostych słów” Anny Kazejak-Dawid oraz “Pomiędzy” Jose I. Vigil. W kategorii pozakonkursowej brała udział animacja Kuby Gryglickiego “Alter ego”.
Niestety żaden z polskich filmów nie uzyskał nagrody. Głównym zwycięzcą festiwalu okazał się tajwański film “Cape no7″. Pozostaje trzymać kciuki na następnej, 11-tej edycji za rok. “Sztuczki” A Jakimowskiego spodobały się miejscowej widowni na tyle, że tajwański dystrybutor postanowił go skierować do kin dla szerszej publiczności. Film jest pokazywany w kinach w lipcu.
Drugim filmem który zawitał na Tajwan to “Katyń” Andrzej Wajdy. Zachęcony przez miejscową Polonię – Tajwański dystrybutor obejrzał film na Festiwalu w Berlinie. Film tak tak mu się spodobał że postanowił go zakupić dla Tajwańskiej publiczności. Chiński tytuł “Katynia” to “Ai zai bolan zhanhuo shi” czyli “Miłość w Polsce w czasach wojennej pożogi” Ten pokrętny łamaniec to nie jedyny przykład kłopotów z tym jak Tajwańskiej publiczności przybliżyć ten trudny i skomplikowany film. Trudności z tłumaczeniem nastręczały także takie “kwiatki” minionej epoki jak np. “zapluty karzeł reakcji”. Kiedy w filmie pokazane były dwa czasy (polski i rosyjski) – Tajwańczycy nie wiedzieli dlaczego.
Film będzie miał premierę 15 sierpnia. Obecnie jest wyświetlany na przedpremierowych pokazach dla zamkniętej publiczności. Zapraszani są na nie oprócz dziennikarzy także artyści, politycy, publicyści. Na wszystkich trzech pokazach, widownia była wypełniona po brzegi. To efekt dobrej promocji tego filmu, w którą zaangażowała się Tajwańska prasa, miejscowa Polonia oraz “Fundacja 22 lutego” (poświęcona pamięci ofiar walki z terrorem Kuomintangu. Film wywołał pozytywne reakcje, niektórych bardzo wzruszył. Tajwańczycy po raz pierwszy mają okazje zapoznać się z naszym historycznym doświadczeniem. Dominowały porównania walki polaków z komunizmem do zmagań chińczyków z komunizmem Mao Ze Donga. Sprawa Katynia okazałą się nad wyraz zrozumiała dla elity Tajwańskiej. Miejmy nadzieje że stanie się tak samo podczas pokazów dla szerszej publiczności.
Nadmienić trzeba że pierwszym polskim filmem w ostatnich latach (rok 2006) na Tajwanie był “Vinci” Juliusza Machulskiego. Film miał miał premierę podczas Międzynawowych Targów Książki w Taipei (czwarta co do wielkości taka impreza na świecie). Obraz Machulskiego bardzo się spodobał, odniósł finansowy sukces. Dystrybutor “Vinci” był ten sam który sprowadził “Katyń”. Niestety rynki wschodnioazjatyckie, takie jak Tajwan, nie są należycie przez nas doceniane. Dystrybutor skarżył się bowiem na na brak zainteresowania ze strony polskiej, podczas rozmów. Miejmy nadzieje że w przyszłości się to zmieni.
Za: www.libertytimes.com.tw, www.haniashen.blogspot.com, www.rozmi.wordpress.com, www.filmweb.pl
niedziela, 22 Czerwiec, 2008
20 czerwca w Taipei rozpoczął się Międzynarodowy Festiwal Filmowy. Festiwal jest organizowany przez miasto Taipei – już po raz dziesiąty, od 1998 roku. Wydarzanie te nie jest zaliczane do największych tego typu wydarzeń w Azji. Swoim prestiżem ustępuje choćby Golden Horse Festiwal - służy jednak promocji młodych artystów oraz filmów z poza głównego nurtu przemysłu filmowego. W tym roku wyświetlane jest około 200 filmów, produkcji dokumentalnych i animowanych z całego świata oraz z Tajwanu.
Festiwal jest podzielony na dwie części – konkursową (4 kategorie) i pozakonkursową. W obu od lat startują także filmy z Polski. Rok temu zostało docenione dzieło Sławomira Fabickiego “Z odzysku”. Film dostał specjalne wyróżnienie w kategorii Nowych Talentów. W bieżącej edycji festiwalu do nagrody o 1 milion NT (około 71 tys. PLN) w kategorii New Talent Competition bierze udział film Andrzeja Jakimowskiego “Sztuczki” Współczesny dramat obyczajowy przesycony dawką inteligentnego humoru, opowiadający o “…samochodach, kobietach i miłości…” Jego konkurentami będzie 11 filmów, m. in. z Francji, Holandii i Izraela. W kategorii filmów studenckich a nagrodę Złotego Lwa ubiegają się trzy polskie etiudy studenckie “Kawałek Nieba” Jakuba Czekaja, “Kilka prostych słów” Anny Kazejak-Dawid oraz “Pomiędzy” Jose I. Vigil. W kategorii pozakonkursowej bierze udział animacja Kuby Gryglickiego “Alter ego”
Prócz pokazów filmowych prowadzane są także wykłady i seminaria z udziałem twórców z Francji, Tajwanu i Izraela. Można także zobaczyć wystawę fotograficzną Rona Havilo poświęconej Jerozolimie. W ramach przeglądu “City Vision” specjalnymi gośćmi festiwalu są Dublin i Jerozolima. Łącznie pokazywanych będzie około 50 filmów z tych dwóch krajów m. in. “Krwawa niedziela” czy “Moja lewa stopa”. Irlandia została wybrana ponieważ “…często porównywane są skomplikowane sytuacje polityczne” Irlandii i Tajwanu…” Chciano także pokazać Tajwańskiej publiczności podobieństwa i różnice między tymi dwoma krajami. Izrael został wybrany z dość prostego powodu czyło 60 – lecia istnienia państwa żydowskiego.
Obrazami otwierającym festiwal były: tajwański “Cape no. 7″ – komedia obyczajowa o powstawaniu zespołu rockowego oraz izraelski “Lemon tree” – kameralny dramat o konflikcie izraelsko-palestyńskim.
P.S.
Niestety żaden z polskich filmów nie uzyskał nagrody. Głównym zwycięzcą festiwalu okazał się tajwański film “Cape no7″. Pozostaje trzymać kciuki na następnej, 11-tej edycji za rok. Na blogu Hani można zaś znaleźć informacje że film “Sztuczki” będzie można oglądać na Tajwanie.
Za: www.taipeitimes.com, www.chinapost.com.tw, www.taiwannews.com.tw
wtorek, 19 Luty, 2008
![]()
Właśnie skończyły się Międzynarodowe Targach Książki w Tajpej (台北國際書展).
Odbyły się w samym centrum miasta, zaraz przy najwyższym budynku świata czyli Taipei 101. Podzielone one były na trzy hale wystawiennicze. Hall 1 gdzie prezentują się wydawcy z zagranicy a także najbardziej liczący się wydawcy na wyspie. Bardzo ładnie zaprezentowali sie Niemcy oraz Francuzi. Dodam że na stoisku francuskim wypatrzyłem reklamy filmów Kieślowskiego, nie widziałem że to był francuz
W Halli 2 wystawione były komiksy a w Halli 3 prezentowane były książki dla dzieci. Głównym gościem targów była w tym roku Australia. Mi najbardziej podobał się punkt rekrutacyjny armii Tajwańskiej, gdzie dostałem sporo gadżetów. Wszystkie zachęcające do wstępowania do Tajwańskiej Armii. Aż żal mi się zrobiło ze ja nie mogę
Polskę reprezentowała Ars Polonia. Dodam że było to jedyne stoisko z Europy Środkowo-Wschodniej. Rosjan ani Ukraińców nie wypatrzyłem. Polskie stoisko prezentowało się raczej dość skromnie. Zostało umiejscowione na uboczu, z dala od głównych ekspozycji, między Tajlandią a Malezją. Widać że Azja w nie jest u nas jeszcze doceniana i traktowana jest jako odległa kraina z bajki. Dzięki wsparciu Warszawskiego Biura Handlowego (MSZ) i Hani Shen stoisko nie świeciło pustymi półkami. Także mogę powiedzieć że nie wyglądało tak źle.
Ja także miałem swój skromny udział w tych targach, pomagając przy polskim stoisku. Razem ze mną stali także Magda i Jakub. Gości nas odwiedzających mogę podzielić na dwie grupy: normalnych i nienormalnych. Normalni byli zainteresowani Polską i wszystkim co z nią związane. Przekonałem sie że dużą popularnością cieszy się Maria Curie-Skłodowska oraz Chopin. Co do tego ostatniego to rozwiewałem przekonanie że to jednak był Polak. Nienormalni natomiast bardzo szybko chcieli sie ze mną zaprzyjaźniać. Poza tym wyglądali trochę niekonwencjonalnie. Trafiła sie także ekipa telewizyjna z Telewizji Najwyższego Mistrza. Dali nam (mi i Magdzie) do zrecenzowania album ze zdjęciami. Następnie przeprowadzili z nami wywiad. Opowiadaliśmy w nim o Polsce i powszechnej tolerancji religijnej w naszym kraju. Także o tym wspomnianym albumie. Mieliśmy jeszcze opowiadać o efekcie cieplarnianym ale wykręciliśmy sie niewiedzą. Na tym, jak na razie nasza kariera medialna sie skończyła. Mimo uprzejmych nalegań nie byliśmy zainteresowani podtrzymaniem kontaktu z ruchem Najwyższego Mistrza.